• Wpisów:25
  • Średnio co: 70 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:44
  • Licznik odwiedzin:3 883 / 1840 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Heheszki.
Jutro mam egzamin, nic nie umiem i już raczej się nie nauczę, bo w kilka godzin ogarnąć wizualkę składająca się z ponad 700 obrazków a do tego około 30 zagadnień nie sposób.
Story of my life.
Co semestr powtarzam sobie, że zacznę się uczyć wcześnie i zdam i co semestr nie zdaję (nawet jeśli jakimś cudem naprawdę zaczynam się uczyć wcześniej).
To już nawet nie jest wkurzające.
To jest nudne.
Wrześniu! Nadchodzę!
 

 
Och, jak słodko... Znowu wpadam w ten żałosny, smęcący nastrój, kiedy jedyne o czym mogę myśleć to to, że moje życie jest do dupy.
Ostatnio zdarza się to coraz częściej.
Bosko.
A już myślałam, że kilka problemów mam za sobą.
Okazuje się, że one ciągle są przy mnie, przyczepione do świadomości jak pasożyty.
  • awatar Mysterious lady: Na pewno nie jest jakoś bardzo źle... także głowa do góry i pozytywne myślenie.. to podstawa do dobrego samopoczucia :)
  • awatar Franny: kox!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Znowu przestałam regularnie odwiedzać Pingera.
I znowu też wzięło mnie na smęcenie. Nie wiem już co mam ze sobą zrobić.
Oglądałam właśnie "Poradnik pozytywnego myślenia", ale uświadamiam sobie (ciągle od nowa), że życie to nie film i nawet jeśli jestem popieprzona trochę mniej od głównych bohaterów to i tak nie mam co liczyć na happy ending.
Wiem, wiem.
Sama się nakręcam takim nastawieniem.
Ciężko mieć inne.
  • awatar Mysterious lady: Dokładnie... takie nastawienie Ci nie pomoże a tylko zaszkodzi... także koniec ! Myśl pozytywnie... mimo że czasami pozytywnie nie jest.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dopiero co wróciłam do Poznania a tu okazuje się, że jutro czeka mnie kolejna podróż pociągiem do mojej małej mieścinki.
Miałam plany na ten majowy weekend, ale jak widać los ich nie uwzględnił...
Znów jest ciemno za oknem, a ja znów siedzę przed laptopem i próbuję sklecić sensowne zdania.
Zastanawiam się.
Mam w głowie taki mętlik... Próbuję podjąć jakieś decyzje, ustabilizować moje życie i zacząć w końcu normalnie funkcjonować.
Nic z tego.
 

 
Ho ho ho. Jest wpół do 1 w nocy a ja sobie siedzę, choć oczy mi się zamykają, a mózg już odmawia współpracy.
Właśnie wróciłam do Poznania, choć wyjątkowo mi się nie chciało.
Chyba mam depresję... wiosenno-letnią.
Jest w ogóle coś takiego?
  • awatar Keep the faith.: @Mysterious lady: Może i powinnam, ale po raz pierwszy tak bardzo nie chciało mi się wyjeżdżać z domu... :)
  • awatar Mysterious lady: Może i jest... ale w sumie skoro wszystko budzi się dożycia to i Ty powinnaś ;p Zmień nastawienie to depresja minie.. mówię Ci :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Sporo mnie tu nie było...
Dzisiaj jednak miałam ochotę powylewać gdzieś swoje żale, ale chyba jednak stwierdzam, że to nie do końca ma sens.
Nadal twierdzę uparcie, że życie jest w pizdu niesprawiedliwe, nawet jeśli nikt nigdy nie powiedział, że będzie inaczej.
W weekend jestem w pracy po 12 godzin i wątpię, żebym po powrocie miała jeszcze siłę na cokolwiek.
Może zostawię tego "bloga"? Albo i nie.
Sama nie wiem.
Ostatnio w ogóle coraz mniej rzeczy jestem pewna...
 

 
Walentynki.
Święto zakochanych, kiedy na ulicy mijam obściskujące się parki, zachowujące się tak, jakby miały możliwość spotkania tylko w ten jeden dzień, a nie widziały się niemal 24h na dobę.
Okej, trudno, jakoś przeżyłam.
Za to teraz siedzę sama w pokoju i jakkolwiek na co dzień udaję, że nikt i nic mi do szczęścia nie potrzebne i generalnie to jestem taka zajebista, że nikt nie jest mnie godny, to jednak cicho przyznaję, że lepiej bym się czuła, gdybym mogła się do kogoś przytulić...
Niestety nikogo takiego nie ma i pewnie nie będzie, bo zdaję sobie sprawę, że jestem cholernie ciężkim człowiekiem, więc pozostaje mi samotne oglądanie Supernatural.
Milczeniem pomijam fakt, że powinnam się teraz uczyć.
Moje życie jest takieeeeee urocze...
  • awatar Hungry for love: Też jestem ciężkim człowiekiem, naprawdę... ale mimo to no ktoś jednak mógłby być. Jeszcze trafisz na tego swojego ! Tego Ci życzę z całego serca !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Czuję się, jakby mi miał mózg wypłynąć uszami. Próbuję ogarnąć materiał z całego semestru a najpiękniejsze jest to, że w pokoju obok trwa impreza...
W poniedziałek po prostu nastąpi mój prywatny dzień ostateczny i nie zapowiada się, żebym poszła do nieba...
 

 
Jest minus milion pięćset stopni mrozu na dworze. Właśnie wróciłam z zajęć i nie czuję co poniektórych części ciała, a że moja kurtka w żaden sposób nie może zostać uznana za zimową, więc kolejnych kilka dni nie nastraja optymistycznie...
 

 
Siedzę i się uczę. Mylą mi się daty i artyści ale twardo się nie poddaję. Zostały mi dwa tygodnie i muszę, po prostu muszę to ogarnąć, nie mam innego wyjścia!
Czasem, będąc na uczelni, kiedy patrzę na tych wszystkich ludzi, zastanawia mnie jakim cudem oni zdali... Na szczęście, to jacy niektórzy są tępi dodaje mi powera i mam nowe chęci na to, żeby się nauczyć i pokazać wszystkim, że nie jestem gorsza.
 

 
Święta, święta i po świętach.
Właśnie wróciłam z domu po tych kilku dniach odpoczynku i zabieram się do pracy. Oczywiście, noworoczne postanowienia są. Jest ich nawet sporo ale znam siebie i wiem, że najpóźniej w połowie lutego dojdę do wniosku, że połowa z nich jest głupia (co najmniej) a druga połowa wymagałaby ode mnie zbyt dużego poświęcenia i dalej będę taplać się w starym grajdołku. No cóż, plus jest taki, że jestem świadoma, że moja silna wolna jest do dupy i gdybym tylko mogła zamieniłabym ją na inną.
Więc siedzę przed laptopem i korzystam z ostatniego wolnego dnia, zanim ślamazarnie i powolnie zabiorę się za naukę na zbliżającą się sesję.
Kurwa, dlaczego nie potrafię uczyć się na własnych błędach?
 

 
Chyba dopadła mnie dorosłość. Ostatnio coraz częściej patrzę na większość spraw inaczej. Studiuję z ludźmi, którzy są ode mnie w większości młodsi (mam już zrobiony licencjat) i niby są to tylko 3 lata, ale niektóre ich dziecinne zachowania tak dobitnie mnie wkurwiają...
  • awatar Katia ♛: cóż, tak jest chyba w każdym środowisku. nieważne, czy ten sam rocznik, czy nie..niektórzy po prostu nie umieją inaczej jak w swój prosty, dziecinny sposób.
  • awatar Hungry for love: Znam to, ale jednak patrzę na to z przymrużeniem oka i staram się z tego śmiać bo co innego ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jak cholernie łatwo jest wyśmiewać kogoś a samemu nie widzieć swoich wad. Na własne zachowanie jesteśmy ślepi, u innych drażni nas najmniejszy błąd...
Osobiście uważam, że oczywiście, czasem śmiech jest jedynym sposobem na poradzenie sobie z ludzką głupotą, ale jestem daleka od wyśmiewania ludzi za coś co od nich nie zależy i nie mają żadnego sposobu aby to zmienić. A już nie raz słyszałam coś takiego...
 

 
Mam plan działania. Mam plan, który uwzględnia czas na wszystko i jeśli będę się go trzymała to jest szansa, że pojawię się na czwartym semestrze studiów. Nie wiem czy coś z tego wypali, ale nadzieje są wielkie.
Czasem chciałabym być uporządkowana i potrafić się zmusić do systematycznej nauki, ale potem przypominam sobie, że ja to ja i jakby nie było nie wszystko jest ze mną w porządku.
Cóż, taki mój los...
 

 
Nie mam weny. Ostatnio żyję jedynie moimi studiami. Czasem mam wrażenie, że coś takiego jak czas na sen i posiłki mnie nie dotyczy. Ludzie wokół mnie mają jakiekolwiek życie towarzyskie, ja albo jestem na uczelni, albo w bibliotece, albo przyjeżdżam do mieszkania (kiedy już oczywiście po mniej więcej 40 minutach uda mi się złapać taki tramwaj, w którym ludzie nie są poupychani tak, że prawie smarują nosami po szybach). W każdym z wymienionych wyżej przypadków jestem już tak zmęczona, że coś takiego jak wyjście na piwo, biorąc pod uwagę, że dysponuję akurat kasą na takie szaleństwo, wydaje się być mało atrakcyjnym rozwiązaniem.
Chyba nie mam nawet siły racjonalnie myśleć...
 

 
Jak można być aż tak fałszywym? Jak można najpierw godzinami o kimś gadać, obsmarowywać go na różniaste sposoby, a potem udawać wielką przyjaźń 4ever? Nie rozumiem niektórych ludzi? Czy to naprawdę chodzi tylko o to, żeby zgnoić kogoś tak, żeby on się o tym nie dowiedział, a potem jak gdyby nigdy nic prawie lizać mu dupę?
Serio pytam...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Mało mam w tygodniu dni zupełnie wolnych, kiedy teoretycznie mogę robić co chcę. Ale kiedy już taki dzień się zdarzy zazwyczaj spędzam go na pierdołach... Nie robię nic konstruktywnego, choć zamiary mam wielkie jak Mount Everest.
Kończy się na sprawdzaniu fejsa...
 

 
Byłam ostatnio w TK Maxxie i doszłam do wniosku, że nie stać mnie tam na nic, bez względu na to jak bardzo przystępne mają tam ceny niektórych produktów i mówię o tej przystępności bez cienia sarkazmu.
Nauczyłam się już żyć za minimalną sumę pieniędzy i każdego miesiąca zastanawiać się co mogę sobie kupić a z czego zrezygnować.
To kurewsko wkurzające, kiedy widzę niesprawiedliwość społeczną. Jak to jest, że niektórzy dostają wszystko za darmo i nawet nie muszą się o to szczególnie prosić, a inni walczą codziennie o jako taki byt?
Boru, ale się zrobiło pseudo-filozoficznie. Nie do końca mi o to chodziło. Wbrew pozorom wcale nie pretenduję do miana filozofa. Kurwa, wręcz przeciwnie, nigdy nie rozumiałam tego typu rozważań.
Może to po prostu męczący dzień?
 

 
Chcę schudnąć. Chcę schudnąć przynajmniej 5 kilogramów. Jak na razie ograniczam jedzenie i zamierzam ćwiczyć(tak, na tę chwilę tylko zamierzam, ale mając zajęcia od 8 do 20 naprawdę mogę mieć problemy z wprowadzeniem tych zamiarów w życie).
Wiem, że jest mnóstwo tego typu dziewczyn. Mam świadomość, że niektóre kończą jako anorektyczki.
I denerwuje mnie, kiedy ciągle słyszę, że jestem szczupła, ponieważ ja patrząc w lustro nie widzę szczupłej osoby.
Nie robię tego po to, żeby każdy mi mówił, że jestem chuda, robię to po to, żeby czuć się dobrze i patrząc w lustro być zadowoloną z figury...
  • awatar — ♠ endofmee: najlepiej jeść dużo posiłków o małych ilościach i ograniczać sole i cukry :) a,wieczorkiem trochę poćwiczyć,organizm wtedy najwięcej spala :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Siedzę w mieszkaniu. Czytam "Koniec pana Y" i zastanawiam się jakby to było móc grzebać ludziom w umysłach tak, jak to robi bohaterka książki.
Z jednej strony mogłoby być ciekawie, z drugiej, chyba jednak wolę nie wiedzieć co kto myśli...
  • awatar Estate: chyba jednak wolę nie wiedzieć o czym myślą moi znajomi :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przeglądając niektóre miniblogi, zauważyłam jedną ciekawą rzecz. Dużo tu o miłości/nieszczęśliwej miłości/niespełnionej miłości i różnych innych z zasady negatywnych jej odmian.
Czy wierzę w miłość?
Zdecydowanie nie.
Kiedy obserwuję ludzi wokół mnie widzę, że miłość to po prostu inna odmiana usług na zasadzie coś-za-coś. On jej kupi nową torebkę, więc ona w ramach wdzięczności zrobi mu loda. A kiedy on jednak nie chce jej kupić tej torebki, ona strzela focha i z seksu nici.
A ludzie tak jednogłośnie negują sponsoring. Czasem zastanawiam się, czy nie znaleźć sobie jakiegoś bogatego, starszego gościa. Zamiast tego tyram po 12 godzin dziennie i nóg nie czuję.
  • awatar Hungry for love: Milosc istnieje... widocznie zyjesz wsrod ludzi wlasnie takich jakich opisalas... bo ja rzadko sie z tyn spotykam ;p
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Lubię jeździć pociągami. Znaczy, nie do końca o samą jazdę tu chodzi. Choć może i tak? Jadąc pociągiem, mam wrażenie, że mogę uciec od świata. Zacząć wszystko od nowa gdzieś daleko, gdzie nikt mnie nie zna. Ale koniec końców i tak zawsze ląduję tam, gdzie każdy wie o mnie zbyt wiele, albo po prostu wydaje mu się, że wie o mnie cokolwiek.
Jestem zmęczona. A mimo to i tak siedzę o tej nieludzkiej godzinie i tępo wpatruję się w monitor.
Co jest ze mną nie tak? Chyba nigdy nie będę potrafiła znaleźć wystarczająco dobrej odpowiedzi na to pytanie.
 

 

01

Blog.
Po co mi blog?
Sama w zasadzie dobrze nie wiem.
Może po prostu żeby się wygadać.
Żeby mieć wrażenie, że cokolwiek w moim życiu jest pod kontrolą, choć i tak wiem, że się okłamuję.
Czy chcę, żeby ktoś to czytał?
W zasadzie mi to obojętne.
O czym chcę pisać?
Jeszcze nie wiem, myślę, że to przyjdzie z czasem.
Co jeszcze?
Chyba na razie wystarczy.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›